Firma rodzinna w regionie Zeeland, działająca jako dostawca dla rolników, została mocno dotknięta wiosenną burzą. Silne porywy wiatru zerwały dużą część blaszanego dachu głównej hali magazynowej. W momencie szkody w hali leżał zapas materiału siewnego, środków ochrony roślin i pakowanego nawozu gotowy na nadchodzącą kampanię wiosenną, która dla firmy stanowi znaczną część obrotu rocznego.
Część zapasów uległa uszkodzeniu od deszczu i wiatru. Co ważniejsze: hala przez pierwsze tygodnie po burzy nie nadawała się do użytku jako punkt magazynowo-dystrybucyjny, właśnie w okresie, w którym sprzedaż do klientów powinna działać w szczycie.
Firma miała rozszerzone ubezpieczenie nieruchomości i mienia z osobnym modułem na stratę operacyjną pokrywającym utratę zysku i koszty stałe.
Szkoda rzeczowa została przez ubezpieczyciela stosunkowo szybko rozliczona. Ekspert budowlany wycenił naprawę dachu i przylegających prac murarskich, a uszkodzony zapas również po taksacji został zrefundowany. Łącznie obiecano wypłatę około 185 000 euro.
Roszczenie o stratę operacyjną zostało jednak odrzucone. Ubezpieczyciel zajął stanowisko, że firma „faktycznie operacyjna” pozostała, bo część zapasów przeniesiono do tymczasowej wynajętej lokalizacji, a klientów w zasadzie obsłużono. Według eksperta nie było wykazywalnego spadku obrotów bezpośrednio przypisywanego burzy.
Przedsiębiorca odbierał to inaczej. Różni klienci w pierwszych tygodniach po burzy zwrócili się do konkurencji z powodu opóźnień w obsłudze zamówień. Dla produktu sezonowego dwutygodniowego opóźnienia nie da się tak po prostu nadrobić: moment siewu już minął.
Krantz & Polak Resolve został zaangażowany do dodatkowego uzasadnienia straty operacyjnej. Przeanalizowaliśmy księgowość z ostatnich trzech lat i porównaliśmy obrót miesięczny z faktycznie zrealizowanym w okresie szkody. Dodatkowo zbadaliśmy per klient pobrane wolumeny przed i po burzy.
Na tej podstawie mogliśmy zilościowić trzy efekty: bezpośrednią utratę obrotu w tygodniu po burzy, strukturalne utracenie klientów u czterech stałych odbiorców, którzy definitywnie przeszli do innego dostawcy, oraz dodatkowe koszty tymczasowej wynajętej lokalizacji i dodatkowego najmu transportu.
Następnie dokładnie zestawiliśmy zapis polisy o stracie operacyjnej z tymi liczbami. Chodziło o polisę z terminem wypłaty 52 tygodni i pokryciem zarówno marży brutto, jak i bieżących kosztów stałych. Argumentacja ubezpieczyciela, że „pozostanie operacyjnym” miałoby wykluczać rekompensatę, nie miała podstawy w warunkach: znaczenie miało nie to, czy firma działa, lecz czy istniała wykazywalna strata operacyjna. A była.
Po złożeniu raportu z liczbowym uzasadnieniem per kategoria klienta ubezpieczyciel zaakceptował rekompensatę straty operacyjnej w wysokości około 112 000 euro. Z tego ok. 78 000 euro przypadało na bezpośrednią utratę obrotu i koszty stałe, a 34 000 euro na strukturalne utracenie klientów, obliczone w uzgodnionym okresie wypłaty.
W sumie wypłata wyniosła prawie 300 000 euro: szkoda rzeczowa plus strata operacyjna razem. Dla firmy oznaczało to możliwość rozpoczęcia kampanii wiosennej kolejnego roku w pełnej mocy, bez tego, by jej finansowanie stało się wąskim gardłem.